Jakiś czas później…

Dawno mnie nie było… Trochę odpuściłem (święta), trochę innych zajęć przesłoniło mi cel, ale wracam i mam nadzieję, że skutecznie.

Wczoraj 4km w tempie 9-10 km/h, później 6 Weidera. Od dziś chcę dołożyć także ciekawy trening, który znalazłem na Facebooku – przysiady. Zdjęcie z programem treningu poniżej.

Jak poprawnie wykonywać przysiady prezentuje ten film:

Jak poprawnie wykonać przysiady: 
http://idealnaja.pl/poprawne-przysiady/

Efekty przysiadów: 
http://www.poradnikzdrowie.pl/diety/cwiczenia/przysiady-nie-tylko-na-jedrne-posladki-jakie-efekty-daja-przysiady_37499.html

Dodatkowo miniporada dla osób, które zaczynają ćwiczyć:

Pierwszego dnia zanim zaczniesz ćwiczyć OBOWIĄZKOWO ZRÓB:
- zdjęcia całego ciała
- zmierz się centymetrem krawieckim:
* obwód klatki piersiowej
* obwód ramienia
* obwód talii
* obwód brzucha
* obwód bioder
* obwód uda
i zapisz sobie to gdzieś, aby co 30 dni robić pomiary na nowo i porównywać- co udało Ci się osiągnąć. Zdjęcia później zestawione mogą doskonale pokazać Twoją przyszłą metamorfozę, którą możesz się nam pochwalić.

Można też skorzystać z dziennika pomiarów dostępnego na stronie treningbiegacza.pl - http://treningbiegacza.pl/uploads/media-library/dziennik-pomiarow.pdf.

Opublikowano Wszystkie wpisy | Otagowano , , , , , | Skomentuj

Wtorek dosyć intensywny

Intensywnie w pracy, intensywnie po pracy, lekkie zakwasy po wczoraj, ale mimo to udało mi się przebiec 7 km, z czego jestem bardzo zadowolony. :)

Na marginesie polecam ciekawy artykuł o bananie ;) 
http://night-runners-pl.blogspot.com/2013/03/moc-banana.html

Śniadanie: serek wiejski light, w pracy: pomarańcza, serek wiejski light + 2 plasterki gotowanej szynki z kurczaka, później, pod koniec pracy, ponownie serek wiejski light + 2 plasterki gotowanej szynki z kurczaka. Na obiad zupa cebulowa (restauracja „Siedem Życzeń) po 2,5 godz. dietetyczny koktajl truskawkowy na bazie jogurtu naturalnego (restauracja „Siedem Życzeń) po bieganiu sok pomidorowy.

Opublikowano Wszystkie wpisy | Otagowano , , , , | Skomentuj

„I want You just the way You are…”

Czas się otrząsnąć. Nie będę skupiał się na słowach, ale na czynach. Zostawiam lukę we wpisach, nie będę jej sztucznie uzupełniał. Nic specjalnego się niestety nie wydarzyło…

Mimo to jednak przytoczę pewną historię zaczerpniętą z bardzo ciekawego bloga, którego dziś przez przypadek odkryłem. Trochę poprawił mi nastawienie, więc chyba będę na niego zaglądał. Ta historia trochę przypomina mi mnie (oczywiście do pewnego etapu)…

Chciałbym opowiedzieć ci teraz historię, która wspaniale pokazuje, jak zasada ta działa w praktyce. Otóż wiele lat temu pewien młody człowiek zapragnął zostać wielkim muzykiem. Rzucił więc szkołę i wyruszył własną drogą. Zdobycie pracy nie było łatwe dla młodzieńca bez wykształcenia i żadnych doświadczeń. Grał więc na pianinie i śpiewał w najgorszych barach w mieście.
Wkładał całe swoje serce w występy dla ludzi, którzy byli tak pijani, że nawet nie zauważali jego obecności. Czy potrafisz wyobrazić sobie frustracje i poniżenia, jakich musiał doświadczać?
Był załamany i zniszczony emocjonalnie. Nie miał pieniędzy, więc sypiał w całodobowych pralniach samoobsługowych. Przy życiu trzymała go tylko miłość jego dziewczyny, która była dla niego najpiękniejszą kobietą na świecie. Jednak pewnego dnia również i ona go opuściła.
Poczuł wtedy, że jego życie się skończyło. Chciał popełnić samobójstwo, jednak najpierw spróbował znaleźć pomoc w szpitalu psychiatrycznym.
Właśnie w tym szpitalu zmieniło się jego życie – nie dlatego, że go tam „wyleczono”.
Po prostu zobaczył, jak wielkie można mieć problemy.
Zrozumiał, że jego kłopoty to po prostu nic.
Wtedy też obiecał sobie, że nigdy więcej nie pozwoli sobie, by stoczyć się tak nisko. Postanowił pracować tak ciężko i tak długo, jak to będzie konieczne, aby stać się muzykiem tak dobrym i sławnym, jak tego pragnął. żaden człowiek ani żadne rozczarowanie nie było warte, by odebrać sobie życie.
Zawsze warto jest żyć, bo zawsze znajdą się w naszym życiu rzeczy, za które powinniśmy być mu wdzięczni. I dotrzymał danego sobie słowa. Początkowo nie osiągał żadnych rezultatów, ale później zaczęły się pojawiać sukcesy. Dzisiaj jest muzykiem znanym na całym świecie.
Nazywa się Billy Joel.

Musimy więc ciągle pamiętać, że JEŚLI WSZECHŚWIAT DAJE NAM COŚ PÓŹNIEJ, NIE ZNACZY TO, ŻE NIE DAJE NAM TEGO WCALE.
I choć nie wiemy o tym – czasem musimy najpierw dojrzeć do tego, co mamy otrzymać.

Źródło:
http://zenforest.wordpress.com/2008/06/01/porazka-jest-matka-sukcesu/

Tak oto, z kolejnym tygodniem przyszedł ruch i dieta. Wprawdzie bieg był krótki, ale trochę bardziej intensywny. Więcej wzniesień, w krótkim czasie po jedzeniu. Podsumowanie poniżej:

Śniadanie: kanapka, w pracy: pomarańcz, później kanapka, obiad: kawałek duszonej wieprzowiny w sosie z buraczkami gotowanymi, po bieganiu pomarańcz, później szklanka maślanki, z kolacji zrezygnowałem ;)

Opublikowano Wszystkie wpisy | Otagowano , , , | Skomentuj

Od dna można się tylko odbić…

Powinienem się pozbierać… Tylko jak? Na dodatek paraliżuje mnie przemęczenie, ale koniec z narzekaniem! Trzeba walczyć! Do realizacji pierwszego celu zostało niewiele czasu…

Śniadanie: serek wiejski z 4 kromkami chleba gryczanego z dżemem, w pracy: kanapka z szynką i wędzonym serem, 3 kawy i jeden kawałeczek szarlotki, obiad: sałatka (te same składniki co wczoraj), SEN (o zgrozo!), po przebudzeniu banan i tyle tego jedzenia ;)

Jutro planuję trochę zmian w sposobie informowania Was o moim odżywianiu i w samym jedzeniu. :)

Opublikowano Wszystkie wpisy | Otagowano , , | Skomentuj

Makabra…

Kolejny dołujący wpis? Czemu nie… Można mówić, że narzekam i marudzę, ale jak tu się cieszyć podczas takiej czarnej serii? Tracę najważniejsze w życiu, przez co zastanawiam się po co w ogóle mi to życie…

Śniadanie: serek wiejski i 3 kromki chleba gryczanego z dżemem, w pracy: kanapka i 2 kawałeczki jabłecznika, o godz. 19 sałatka z kapusty pekińskiej z ogórkiem, pomidorem, kurczakiem i sosem jogurtowym.

Opublikowano Wszystkie wpisy | Otagowano , | Skomentuj

Wsi spokojna, wsi wesoła!

Niedziela, piękna pogoda, spokój… Czego chcieć więcej? Może tylko albo aż wznowienia treningów? :/

Śniadanie: kanapki z serem białym i miodem, obiad: kotlet z piersi kurczaka z ziemniaczkami, kolacja (w galerii handlowej – restauracja w stylu cena za 100g): dwie makaronowe muszelki ze szpinakiem i serem mozarella w sosie pomidorowym, parę widelców greckiej sałatki, 3 frytki, 4 widelce sałatki z tuńczyka z ryżem. W ciągu dnia 2 mini batoniki…

Wieś spokojna

Opublikowano Wszystkie wpisy | Otagowano , , | Skomentuj

Wolna sobota

W sobotę trochę odsypiałem piątek. ;) Po południu wyjazd za miasto we dwoje…

Śniadanie: kanapka 30 cm z grillowanym kurczakiem i warzywami by Subway, obiadokolacja: sałatka grecka i wieczorem 4 piwa ;)

Opublikowano Wszystkie wpisy | Otagowano , | Skomentuj

Intensywny piątek

To będzie bardzo krótki wpis. Bardzo intensywny dzień w pracy, na uczelni. Zatem szybko.

Śniadanie: kanapki z serem, w pracy: kanapka, obiad: pierogi z mięsem, kolacja: kanapki z szynką. Wieczorem także impreza, więc było także małe piwo i dwa kieliszki czystej ;)

Opublikowano Wszystkie wpisy | Otagowano , , | Skomentuj

Z piekła do nieba

Ten post piszę z siłowni jadąc na rowerku w ramach rozgrzewki. ;) Oczywiście został zaktualizowany po treningu.

Chodzę na bardzo fajną, nowoczesną i kameralną siłownię. Idealna dla osób starszych i takich jak ja, chcących zrzucić kilogramy bez narażania się na szyderę hardkorowych koksów lub ciągle przeglądających się w lustrze lanserów, patrzących to na mięśnie, to na prężące się blondyny. Teraz to ja pojechałem z szyderą…

Zdecydowanie wolę więc Centrum Sportu Akademos, bo o nim mowa, od innych lubelskich siłowni, jak Pure czy Cube (lans), i wylęgarni koksów, czyli Samson i jej podobne. Nie hejtuję, mówię tylko o moich preferencjach.

Akademos to siłownia, sauna, hala sportowa i salki do sportów walki, fitnessu itp. Bardzo przyjemny obiekt, miła obsługa, przyjacielscy instruktorzy. Zachęcam do zapoznania się z ich ofertą. Ale pojechałem lokowaniem produktu… ;)

Teraz wypada napisać co na owej siłowni się działo. Zacząłem od 25 min wspomnianego już roweru, później na zmianę po 4 ćwiczenia na nogi i na brzuch (4 serie po 20 powtórzeń), później kolejno po jednym lub po dwa ćwiczenia na plecy, barki, biceps, triceps, klatkę (wszystko 4×20). Pobyt zakończyłem orbitrekiem, na którym przebiegłem (UWAGA: będę się chwalił, bo jestem z siebie dumny!) 10.1 km w 41:07 min spalając ponad 550 kcal!!! To moje pierwsze 10 km w życiu, co napawa mnie wielką dumą i radością.

No to jedzenie: śniadanie – 2 x serki wiejskie i jedna bułka z dżemem, w pracy – banan, na obiad (pod koniec pracy) sałatka z kapusty pekińskiej, dokładnie taka sama jak wczoraj, a po siłowni – banan i kefir, a po jakimś czasie także kiwi. Nic Was nie dziwi?! Tak! zero słodyczy. :)

Na koniec polecam Wam internetowe kalkulatory. Obliczycie nimi minimum kalorii, które trzeba przyswoić, tkankę tłuszczową, idealną wagę, BMI i wiele innych. Polecam jako ciekawostkę.

Fajny dzień, jestem jakiś szczęśliwszy, co pewnie widzicie czytając ten wpis. Potwierdza to starą zasadę, że od dna można się tylko odbić. Mnie się udało. Cieszę się z tego, tak zwyczajnie i po prostu. :) Miłej nocy!

Opublikowano Wszystkie wpisy | Otagowano , , , , , | Skomentuj

Damn!

Upadek, wypompowanie… Dramat. Dawno nie miałem tak złego stanu psychiczno-somatycznego. Brak sił, przemęczenie, brak motywacji, czasu, radości. Przyczyn jest wiele, ale czy to ważne? Czy istotne jest to, że ciężko pracuję, prowadzę wiele spotkań, nadganiam sprawy na studiach i wszystko to dużym kosztem? Czy jest sens tłumaczyć się tym, że walcząc o sens życia, ważniejszy niż kilogramy, doznaję serii porażek i zostaję w tej walce sam? Bez wsparcia, bez chęci poprawy, bez nadziei wobec chyba cynicznej i wygodnej postawy drugiej strony. Ale za to z cięzkimi myślami, smutkiem i głową przypominającą bęben maszyny losującej numery lotto…

Ech. Chciałbym już chyba być obojętny, chciałbym żeby mi nie zależało, chciałbym nic nie czuć… Ale tak naprawdę chciałbym czuć to co czuję i cieszyć się wspólnymi sukcesami i szacunkiem. Chciałbym też żeby nie odbijało się to na moich zamierzeniach treningowych… Pytanie czy to realne…

Śniadanie: kanapki, praca: kilka merci do kaw, kanapka, serek wiejski, obiad sałatka (grillowany kurczak, sałata pekińska, pomidor, ogórek, cebula czerwona, papryka czerwona i sos jak do Cezara), kolacja: 2 piwa i kilka orzeszków nerkowca.

Mam nadzieję, że jutro będzie lepiej…

Uśmiechnij się, jutro będzie lepiej!
Już od pierwszych godzin dnia,
Gdy noc już pójdzie spać!
Uśmiechnij się, jutro będzie lepiej!
Tak, jak ja do ciebie,
Jutro twój szczęśliwy los o sobie da ci znać.

Już dzisiaj pożegnaj twe smutki,
Niech dyskretnie ulotnią się gdzieś,
Bo żywot twych smutków jest krótki,
Jeśli ty sam tego chcesz!

Uśmiechnij się, jutro będzie lepiej!
Już od pierwszych godzin dnia,
Na słowo uwierz mi! 

Opublikowano Wszystkie wpisy | Otagowano , , , | Skomentuj